aktualności      Sport      pRZEWODNIK      Hyde Park      Galeria      Kontakt   
 
 
 


W lasach niebezpiecznie

25 lutego nadleśniczy Nadleśnictwa Wałcz wprowadził bezwzględny zakaz wstępu do lasu po obu stronach drogi Wałcz – Ostrowiec. - To nie jest nasza fanaberia, chodzi o bezpieczeństwo – tłumaczy.
- Wykorzystując sprzyjającą aurę ponownie rozpoczęliśmy projekt rozminowywania terenów leśnych – opowiada T. Partyka. - Rozpoczął się on w sierpniu 2012. Po etapie przygotowawczym, czyli zdobyciu wszelkich pozwoleń, w kwietniu 2013 roku rozpoczęło się rozminowywanie. Przez cały rok 2013 udało się oczyścić 972 hektary lasów, na ten zostało jeszcze 2027 hektarów.
Prace odbywają się w ramach realizowanego w 54 nadleśnictwach na terenie całej Polski projektu „Rekultywacja na cele przyrodnicze terenów zdegradowanych, popoligonowych i powojskowych zarządzanych przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe” dofinansowanego w 85% przez Unię Europejską. Prace wykonują cywilne firmy saperskie; na naszym terenie jest to Konsorcjum Piła.
- W tej chwili przekazaliśmy firmie 350 hektarów leżących po prawej i lewej stronie drogi Wałcz – Ostrowiec – mówi nadleśniczy Nadleśnictwa Wałcz. - Po prawej prace prowadzone są na odcinku aż do starego nasypu kolejowego i od 25 lutego na terenie po obu stronach drogi krajowej wprowadziłem bezwzględny zakaz wstępu do lasu. Zabroniony jest nie tylko wjazd, ale także spacery, bieganie, nordic walking czy jazda rowerem. To jest bezpośrednie zagrożenie życia ludzi, więc jeśli ktoś złamie zakaz, a nie pomoże pouczanie i wypraszanie, będziemy sięgać po dostępne sankcje karne. Chodzi nam nie tylko o bezpieczeństwo społeczności lokalnej i turystów, ale także ludzi, którzy w lesie na co dzień pracują. Na szczęście jeszcze nikomu nic się nie stało i oby tak zostało.
Tereny objęte zakazem wstępu będą oznakowane specjalnymi tablicami. Nadleśnictwo ma nadzieję, że prace na tym odcinku zostaną zakończone w ciągu dwóch miesięcy.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to teren bardzo atrakcyjny turystycznie, bo leży przy samym Wałczu, dlatego prace prowadzone są właśnie teraz, przed sezonem - dodaje T. Partyka. - Potem będziemy się przesuwali na północ nadleśnictwa, w kierunku Zdbic. Teraz robimy bardzo newralgiczny teren, na którym jest dużo jezior, a więc także dużo wędkarzy. Apelujemy, aby na okres najbliższych dwóch miesięcy przenieśli się nad inne jeziora.
Sprawa rzeczywiście jest poważna, bo na już przeszukanych 900 hektarach znaleziono i zdetonowano 5321 sztuk niebezpiecznych materiałów - zarówno amunicji, jak moździerzy czy panzerfaustów. Z dostępnych materiałów historycznych wynika, że na terenie, który będzie oczyszczany w najbliższym czasie, znajdowały się magazyny amunicji, więc i tu znalezisk będzie na pewno sporo.

Ilość już znalezionych materiałów najlepiej świadczy o tym, że niebezpieczne powojenne pozostałości są na naszym terenie poważnym problemem. Zwłaszcza, że miłośników wszelkiej maści militariów nie brakuje...
- Pracownicy firmy saperskiej często sygnalizują nam, że wchodząc na przekazany teren znajdują ślady świadczące o tym, że ktoś już przed nimi kopał – mówi T. Partyka. - Przypominam, że takie poszukiwania i chodzenie po lesie z wykrywaczami są bezwzględnie zabronione; na taką działalność trzeba mieć zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków. Ludzie mają niestety różne pomysły: kilka lat temu otrzymałem zgłoszenie, że w lesie pojawił się dym, a kiedy go odnalazłem okazało się, że ktoś na 500 – kilogramowej bombie robi ognisko...
ab



Komentarze:
Brak opini...
Fotogaleria: W lasach niebezpiecznie